818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Elżbieta Cherezińska - "Północna Droga IV. Trzy młode pieśni"

Trzy młode pieśni - Elżbieta Cherezińska

“Trzy młode pieśni” to już czwarta książka, która teoretycznie przedstawia te same wydarzenia. Jednak o ile w poprzednich tomach głównym, centralnym bohaterem była zawsze jedna postać (a zarazem narrator), tym razem historia jest pokazana z perspektywy postaci trzech. Kolejnego pokolenia: Bjorna, Gudrun (dzieci Sigrun) i Ragnara (syna Halderd). Nie zabrakło jednak wszystkich pozostałych, których znamy od dawna, choć niektórzy są wspominani bardzo rzadko (jak chociażby Einar).

Mogłoby się wydawać, że książka ma prawo być nudnawa, bowiem jak też może zaskoczyć wydarzeniami, które przecież znamy? Autorka jednak doskonale wie, co robić, by ta sama historia podobała się kolejny już raz. Z drugiej jednak strony podział na trójkę postaci oraz naprawdę krótkie rozdziały, przedstawiające kolejne dni każdej z nich powoduje, że wkrada się do lektury pewien dyskretny chaos - książka jest jednocześnie tak samo wciągająca, jak poprzednie, ale odrobinę trudniej jest się zaangażować, bo nie bardzo wiadomo kogo sobie wybrać na prowodyra. A całej trójki nie sposób traktować z takim samym uczuciem, przynajmniej ja nie potrafiłem.

Na początku powieści duże wrażenie na mnie zrobił fakt, że każdy z bohaterów ma swój unikalny styl i nawet bez odczytania imienia-nazwy rozdziału wiadomo kto teraz jest narratorem. Niestety później tego elementu brakuje, a ponieważ rozdziały są naprawdę krótkie, często musiałem wracać nieco do tyłu, by uzmysłowić sobie kto teraz mówi: Bjorn czy Ragnar. Gudrun z oczywistych powodów była zrozumiała od razu.

Z kolei wielkim plusem jest, jak już wspomniałem, umiejętność pokazania tych samych wydarzeń jeszcze raz, ale bez znużenia. Wręcz przeciwnie, można odczuwać zaskakująco duże zaangażowanie, gdy doskonale wiemy jak dana sytuacja się zakończy, a jednak pokazanie jej z perspektywy młodych mimo wszystko potrafi wywołać wzruszenie i inne ciekawe emocje.

Co mi się nie podobało? Dwie rzeczy: po pierwsze musiałem włożyć nieco wysiłku, by nie zauważać coraz liczniejszych elementów typu fantasy. Często trzeba było mocno mrużyć oczy, by sobie tłumaczyć pewne zachowania i wydarzenia logicznie, szczególnie mówię tu o opisach berserkerów, kreowaniu watahy młodych wojowników. Dałem radę, nie traktując wszystkiego dosłownie. Jednak w poprzednich tomach mieliśmy do czynienia z powieścią historyczną, co mnie wprawiało w zachwyt. Teraz Autorka jakby zbliża się ku fantasy, co dla mnie jest wielką wadą, sporym uproszczeniem, trochę psuje to klimat poprzednich tomów, które na tle części czwartej wydają się być jeszcze bardziej genialnymi.

Druga sprawa niefajna to oczywiście moment zakończenia lektury. Moment piękny, moment wzniosły, pełen dramatu, braku odpowiedzi na liczne pytania, moment zostawiający czytelnika w tym charakterystycznym stanie zawieszenia, rozmyślania o bohaterach, ich życiu i losach. Moment zwyczajnie okrutny, jak okrutnym jest ukończenie lektury każdej bardzo dobrej powieści :-). Dałbym naprawdę dużo, by powstał jeszcze jeden tom, bo mimo pewnych krytycznych uwag, na jakie sobie pozwoliłem, za bardzo zżyłem się z bohaterami, by teraz ich tak po prostu zostawić. Chciałbym jeszcze.

 

Trzy młode pieśni

Zysk i S-ka 2012