818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Teraz czytam

Rzeka tesknoty (Zemsta i przebaczenie 3)
Elzbieta Kijowska, Heraclon / storybox.pl, Joanna Jax
Cztery łabędzie
Winston Graham
Łaskun
Katarzyna Puzyńska

Karin Wahlberg - "Zastygłe życie"

Zastygłe życie - Karin Wahlberg

Głównym bohaterem cyklu książek Karin Wahlberg jest policjant Cleas Cleasson. Jednak jak na dobry kryminał przystało, znajdziemy tu znacznie więcej postaci, i z czasem Cleas okaże się jedynie jednym z wielu bohaterów. Obowiązkowo każdy z nich ma swoje problemy, dzięki którym łatwiej jest się z nimi identyfikować, pod tym względem “Zastygłe życie” nie zawodzi.

Nie zawodzi także w kwestii konstrukcji zagadki zbrodni. Młoda dziewczyna, o której czytelnik wie od razu, że jakoś się wyróżnia, że jej dorastanie nie toczyło się typowo, zostaje zamordowana. Akurat teraz, gdy odważyła się poszukać bliskości, gdy otworzyła się na tyle, by wpuścić do swojego serca mężczyznę, chłopaka. On także nie jest typowym osobnikiem, nieśmiały, małomówny, aż się prosi by stać się głównym podejrzanym. Kolejne wydarzenia układają się w historię bardzo dramatyczną, ale historię w stu procentach realną, możliwą, niestety. To jest także plusem - Karin Wahlberg w tej książce nie przedstawia wydumanej opowieści o kolejnym seryjnym mordercy-gwałcicielu-kanibalu-nekrofilu-co-tam-jeszcze. Owszem, Cleas Cleasson i jego koledzy szukają winnego morderstwa, zatem jak najbardziej zbrodni, jednak bez przegięć, bez przesady, bez elementu sensacji. I ten dramat jest znacznie ciekawszy i mocniej uderzający czytelnika, niż często granicząca z błazenadą twórczość znana z wielu powieści konkurencyjnych pisarzy.

Niestety mimo dobrze skonstruowanych postaci i historii dokładniej takiej, jakie lubię - zwykłej, pospolitej, takiej, jaka może się toczyć tuż pod naszym nosem - trudno mi ocenić powieść lepiej, niż tylko jako dobrą. Brakuje tu bowiem jednego ważnego elementu - emocji. Owszem, postaci przeżywając swoje dramaty nie zachowują się niczym wykute z kamienia, jednak przydałoby się nieco więcej polotu, takiej lekkości, dzięki której całość uderzyłaby czytelnika jeszcze mocniej. Chwilami miałem wrażenie, że autorce brakuje zaangażowania w jej własną opowieść, a skoro twórca się nie angażuje w pełni, jak ma to zrobić czytelnik?

 

Ett fruset liv

Świat Książki 2011