818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Katarzyna Rygiel - "Śmiertelne zlecenie"

Śmiertelne zlecenie - Katarzyna Rygiel

Bohaterami “Śmiertelnego zlecenia” są antropolog Ewa Zakrzewska oraz jej znajomy, policjant Krzysztof Sobolewski. Ona trafiła do Biskupina w ramach urlopu, jest to bliska jej miejscowość, z którą łączy ją przeszłość, on z kolei jest tu jak najbardziej w celach zawodowych. Postaci te znają się z innej książki, lecz jej znajomość wcale nie jest warunkiem koniecznym do lektury.

Autorka nie owija w bawełnę, nie bawi się w przygotowanie tła, klimatu, czy jak to kto zwał. Akcja zaczyna się już niemal od pierwszej strony, a rzecz dotyczy złotnika, który w pogoni za pieniądzem nieco zbyt zapuścił się w znajomość z podejrzanymi typami. Ewa doskonale go zna, a snujący się za nią jak cień Krzysztof także znajdzie swój udział w historii.

Kryminał jest według mnie bardzo przeciętny, intryga zaczyna się jak w powieści dla młodzieży, o Panu Samochodziku, więc nagłe pojawienie się trupów jest dość szokujące - nie w pozytywnym sensie tego słowa, niestety. Raczej trzeba się zmuszać do przyjęcia nowych danych, niż po prostu je zaakceptować. Rozwinięcie zagadki także mnie nie zadowoliło, a tę jedyną przyjemność, jaką “Śmiertelne zlecenie” starało się mi dać, poznałem przy kilku opisach przemyśleń 35-letniej kobiety. To było ciekawe - autorka zawarła tu zarówno kwestie dotyczące mężczyzn, tych byłych, jak i tych przyszłych, mówi o złej miłości, o tajemnicach, o dreszczach emocji, o stosunkach damsko męskich i potrzebach obu, jak się okazuje (haha), płci.

Krótko mówiąc, “Śmiertelne zlecenie” to kryminał w wersji light, gdzie nawet zwłoki są tłem, a nie daniem głównym, a cała zagadka spodoba się tylko tym, którzy mają bardzo lekki stosunek do czytanej literatury i niekoniecznie wymagają od kryminału wyzwania. Gdyby przemyśleń Ewy było więcej, a bohaterka starałaby się być w nich choć trochę konsekwentna, pewnie dałbym wyższą ocenę. Jest to lektura dobra do pociągu - nawet jeśli nie zdążymy książki przeczytać przed końcem podróży, nawet, gdy książkę, zostawimy w przedziale, nie będziemy za nią płakać, szybko zapomnimy o Ewie, trochę za szybko, by “Śmiertelne zlecenie” polecić z czystym sumieniem.

 

Śmiertelne zlecenie

Zysk i S-ka 2011