818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Henning Mankell - "Mężczyzna, który się uśmiechał"

Mężczyzna, który się uśmiechał - Henning Mankell

“Mężczyzna, który się uśmiechał” to powieść, która w takiej samej mierze jest kolejnym kryminałem z Wallanderem, jak i próbą opisania stanu, w jaki popada policjant po zastosowaniu ostatecznego środka walki z przestępczością - pozbawienia życia człowieka. To, co się dzieje z Kurtem Wallanderem może wydawać się momentami wręcz przesadą - by aż tak się stoczyć, wpaść w tak potężną depresję. Pamiętajmy jednak, że rzecz dzieje się nie w “naszych”, beznadziejnych czasach, ale w roku 1993, gdy w Europie, zwłaszcza w Skandynawii, mroczna rzeczywistość dopiero się zaczynała. Strzelaniny, brak szacunku do władzy i prawa - to dopiero nadchodziło, nie było jeszcze normą.

Temu zjawisku jest w ogromnej mierze poświęcona książka. Wallander wciąż nie jest w stanie pojąć bezmiaru ludzkiego okrucieństwa, nie dociera do niego nowa rzeczywistość, w której ludzkie życie jest tylko i wyłącznie towarem, zatem należy się temu, kto jest w stanie więcej zapłacić.

Aby problem narysować dokładnie, na komisariacie w Ystad pojawia się nowa postać, młoda policjantka, która szkołę ukończyła z wyróżnieniem. Jest ona swego rodzaju odpowiedzią na nowe czasy, a Mankell z właściwą sobie dokładnością opisuje nie tylko różnice między pokoleniami. Porusza także inny, równie istotny temat, jakim jest strach starszych funkcjonariuszy przed młodszymi, lepszymi, mądrzejszymi z technicznego punktu widzenia kolegami.

Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że mimo ciekawego tła w książce bardzo ucierpiała sama intryga. Z jednej strony rozumiem zamysł Mankella - tak właśnie wyglądała w owym czasie praca policji, długie godziny, dni, wreszcie tygodnie oczekiwania, aż w śledztwie coś drgnie, coś się zdarzy. Jednak z drugiej strony nie samym tłem polityczno-społecznym człowiek żyje i brak właściwej akcji oraz kilka typowo amerykańskich, hollywoodzkich rozwiązań sytuacji książce mocno zaszkodziło. “Mężczyznę, który się uśmiechał” muszę z przykrością uznać za rzecz znacznie słabszą od poprzednich trzech tomów i zdecydowanie nie polecam od tej pozycji zaczynać przygody z Wallanderem.

 

Mannen som log

W.A.B. 2008