818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Teraz czytam

Rzeka tesknoty (Zemsta i przebaczenie 3)
Elzbieta Kijowska, Heraclon / storybox.pl, Joanna Jax
Cztery łabędzie
Winston Graham
Łaskun
Katarzyna Puzyńska

Andrzej Sapkowski - "Sezon burz"

Sezon burz - Andrzej Sapkowski

Nie jestem zawiedziony. Mam bowiem to szczęście, że nigdy nie byłem aż takim wielbicielem prozy pana Sapkowskiego, jak wielu. Opowiadania o Geralcie zaliczyłem, i rzecz jasna mi się podobały, jednak sama saga jest mi dość obojętna. Także po “Sezonie burz” nie spodziewałem się jakiejś nowej jakości, lektury zwalającej z nóg czy czegoś w ten deseń. I to moje szczęście, bo powieść trudno nazwać inaczej, jak przeciętną. Jest to powrót do znanego świata i znanych bohaterów, który bez kłopotu można nazwać skokiem na kasę. Ale czy można się autorowi dziwić? Skoro jest tak wielu fanatyków, to nad czym się zastanawiać? Dlaczego nie wydać czegoś więcej i nie zarobić? Prawdę mówiąc nie rozumiem skąd tyle zawiści płynącej w kierunku twórcy. Pan Sapkowski lata temu napisał coś, co zapewniło mu na zawsze miejsce w polskiej literaturze popularnej. Nie ma nic złego w wykorzystaniu swojej popularności - po to właśnie się ją zdobywa.

 

Myślę, że lektura byłaby nieco bardziej zajmująca, gdyby “Sezon burz” był opowiadaniami, a nie powieścią. Wydarzenia w książce bardzo przypominają właśnie układ opowiadań, mamy tu kolejne “kamienie milowe” dzielące lekturę, a drobna puenta na końcu każdego z hipotetycznych opowiadań byłaby dodatkowym smaczkiem.

 

O tym, jaki jest Geralt wie każdy, kto przeczytał siedem książek wydanych i wielokrotnie wznawianych przez wydawnictwo superNOWA. W “Sezonie burz” jest dokładnie taki sam: trochę pyskaty, trochę żałosny w swojej samotności, trochę dowcipny i znacznie więcej niż trochę skuteczny w walce. Jak zwykle walka przeplata się z seksem, obowiązkowo z czarodziejkami. Brakuje natomiast doskonałych, dowcipnych dialogów. To znaczy: dialogi są, i przeważnie jest to podobny dowcip do tego, który doskonale znamy, pamiętamy i lubimy, ale “Sezon burz” oferuje także sporo opisów, które bywają lekko nużące.

 

Wydaje mi się, że “Sezon burz” powstał nie po to, by do wiedźmina zachęcić kolejne pokolenie czytelników, ale by zadowolić tych, którzy cykl nie tylko już znają, ale też uwielbiają. Dla takich czytelników książka jest wręcz doskonała. Pozostałym, którzy nie czują gorączkowego podniecenia słysząc słowo “wiedźmin” lub “Sapek” polecam zaczekanie na ebooka (bo nie mam wątpliwości, że takowy powstanie) i jakąś promocję lub wypożyczenie książki z biblioteki.

 

Wiedźmin. Sezon burz

superNOWA 2013