818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Stephen King - "Lśnienie"

Lśnienie - Stephen King

[napisane przed dwoma laty, z niewiadomych przyczyn dotychczas nie wrzucone na ten portal:]

 

Najlepszy horror wszechczasów! Genialna książka! Takie opisy powodują, że bardzo niechętnie sięgam po daną pozycję, przez co tak późno się zabrałem do czytania Stephena Kinga... no i przez to, że dopiero stosunkowo niedawno nabrałem chęci na poczucie dreszczu strachu, wcześniej jakoś tego nie lubiłem ;-) Czy “Lśnienie” rzeczywiście jest najlepszym horrorem, odstającym o kilka długości od konkurencji? Tego nie wiem, zbyt mało powieści grozy przeczytałem, by pozwolić sobie na takie stwierdzenie. Na pewno jednak mogę powiedzieć, że jest to powieść bardzo dobra, i na pewno mogę przyznać rację tym, którzy twierdzą, że jest straszna.

“Lśnienie” opowiada historię trzyosobowej rodziny Torrance’ów. Ojciec jest pisarzem, a raczej próbuje nim być. Po chwili sławy przed laty jakoś pisanie mu niezbyt idzie, ponadto musi sobie radzić z bardzo nieprzyjemną przypadłością, jaką jest choroba zwana alkoholizmem. Wraz z małżonką Wendy byli już o krok od rozwodu, Jack jednak w porę otrzymał ostrzeżenie od losu i od kilkunastu miesięcy żyje w trzeźwości. Problemem Torrance’a jednak pozostaje skłonność do gniewu, przez którą uwikłał się w pracy w nieprzyjemną sytuację i robotę stracił. Teraz nie może przebierać w ofertach, w związku z tym gdy trafia się okazja dobrego zarobku za fuchę, która potrwa tylko kilka zimowych miesięcy - bierze ją bez namysłu. Nie ma wyboru.

Wraz z Wendy i ich pięcioletnim synem Dannym wyjeżdżają do hotelu Panorama, który poza sezonem tkwi osamotniony wśród gór. Robota ma polegać na dozorowaniu ogromnej budowli, dbaniu o nią i przygotowaniu na kolejny sezon. Jack zostaje dozorcą, a żona wraz z synem mu towarzyszą. W hotelu zostają całkiem sami. Przynajmniej jeśli chodzi o żywe, ludzkie towarzystwo...

“Lśnienie” to horror oparty na dwóch częściach składowych. Pierwszą z nich jest alkoholizm Jacka i jego próby pozostania w trzeźwości. Bohater opiera się szaleństwu, ale suma jego życiowych doświadczeń uparcie twierdzi, że opór nie ma sensu. Obserwacja tego, co dzieje się w głowie Jacka jest prawdziwą przyjemnością, a styl Kinga jest niczym stworzony do właśnie przedstawiania takich scen - wewnętrznego rozdarcia, wiecznie toczonych monologów oraz uczucia, że prędzej czy później już nie wiadomo co jest rzeczywiste, a co majakiem. Także książka to nie tylko powieść grozy, ale także doskonały dramat rodziny, w której każdy pragnie, by ich związek trwał jak najdłużej i wszyscy się kochają, ale przyszłość wcale nie jest tak oczywista, wręcz przeciwnie, jeśli spojrzy się w przeszłość.

Drugim elementem, z którego zbudowane jest “Lśnienie” jest opis zjawisk nadprzyrodzonych, czy też paranormalnych, jakie zachodzą w hotelu. Jack bardzo szybko odkrywa porzucony gdzieś w budynku gospodarczym album z wycinkami z gazet, chronologicznie przedstawiającymi straszne wydarzenia, jakich Panorama była świadkiem. Ponadto coraz jaśniejsze jest zarówno dla niego, jak i dla Wendy, że ich syn Danny nie jest zwykłym dzieckiem, że ma pewien talent, którego nie można wytłumaczyć w zwyczajny sposób. Choć nie jestem fanem tajemniczego hokus pokus, to “Lśnienie” napisane jest tak dobrze, że ani przez chwilę nie odczuwałem zniechęcenia opisami wszystkich dziwnych zjawisk. Zaakceptowałem je bez namysłu, za co moje uwielbienie dla (niektórych) powieści Kinga jeszcze bardziej wzrosło. Na czas trwania lektury pozwoliłem się autorowi przekonać, że takie rzeczy są możliwe, dzięki czemu chwilami czułem autentyczny strach. King w cudowny sposób potrafi opowiadać o rzeczach zwykłych, by nagle w tym samym zdaniu, nagle przejść do tych niezwykłych i w ciągu ułamka sekundy zmienić nastrój powieści, a tym samym emocje czytelnika.

Oczywiście nie zabrakło typowych, kingowskich dłużyzn, które jednak nie psują lektury tak, jak zdarzało się to w innych powieściach autora (w “Bastionie” szczególnie). Dopiero pod sam koniec książki, nieco zbyt filmowy, niczym z hollywood, dłużyzny są lekko irytujące, nie na tyle jednak, by zabawę zepsuć w znacznym stopniu. Świetna książka, o której warto myśleć nieco szerzej, niż tylko w kontekście horroru, to dla “Lśnienia” lekka obraza, traktować ją jak tylko powieść grozy. To także świetny dramat rodzinny, podczas opisywania którego autor - kto wie? - czy nie korzystał z własnych doświadczeń, w końcu z alkoholizmem zmagał się całkiem długo... Ciekawe ile Kinga jest w Torransie?

The Shining

Prószyński i S-ka 2007