818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Łukasz Orbitowski - "Horror show"

Horror show - Łukasz Orbitowski

[napisane przed trzema laty]

 

Wiem, że jakiś czas temu opowiadanie “Horror show” wyszło w miesięczniku Science Fiction. Jednak o ile teksty takie jak “Wigilijne psy” czy “Opowieść taksówkarską” tego autora zapamiętałem, tak zawartość fabularna “Horror show” mi umknęła i za ChRL nie pamiętam o co chodziło. Czyli musiałem je uznać za słabe. Co nie przeszkodziło mi zakupić sobie książki pod tym samym tytułem, a to dlatego, że akurat przeżywam “hype” (że tak nowocześnie się wyrażę) związany z Łukaszem Orbitowskim - kilka jego opowiadań było w stanie namieszać mi w głowie i wpadłem. Niestety po lekturze “Horror Show”, drugiej po “Tracę ciepło” powieści pisarza jaką miałem okazję przeczytać uznaję, że jednak krótsze formy wychodzą mu lepiej.

Podobnie jak w przypadku wspomnianej wyżej powieści, “Horror Show” dość mocno uderza czytelnika już od pierwszych stron, wciągając go w wir szybkiej akcji i równie szybko zmieniających się bohaterów. Poznajemy niejakiego Giełdziarza oraz kilku jego kolesi, a opowieść z początku przepełniona jest spostrzeżeniami w stylu, do którego autor zdążył mnie przyzwyczaić i który szczerze polubiłem. Dosadne fragmenty dotyczące życia, kobiet, wódki, pieniędzy i kaca zawierają w sobie sporo myśli, z którymi trudno się nie zgodzić.

Element nadprzyrodzony z początku również daje nadzieję na dobrą zabawę, ale w pewnym momencie coś poszło nie tak, i zamiast wczuć się w lekturę, gdzieś w tym wszystkim się zagubiłem. Nie aż w tak wielkim stopniu, jak w przypadku książki “Tracę ciepło” - “Horror Show” jest lżejszy i nie aż tak wymagający, lecz też potrafi chwilami czytelnika zmęczyć. Nawet mimo ciekawych pomysłów, które autor tym razem podzielił sprawiedliwie, zaskakując mnie również pod koniec lektury. Z drugiej jednak strony odniosłem wrażenie, że pomysły na rozwiązania kwestii poszczególnych postaci się lekko pogryzły i do końca nie wiedziałem na czym tak naprawdę mam skupić uwagę. Czasem trzeba było wręcz cofnąć się kilka akapitów by przekonać się o którym bohaterze teraz jest mowa. Tego rodzaju chaos lekturze nie pomaga, więc z żalem i rozczarowaniem (...bo “Wigilijne psy” miażdżyły...) ograniczam się do lekko naciąganych trzech gwiazdek.

 

Horror show

Ha!art 2006