818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Mike Resnick - "A Gathering of Widowmakers"

A Gathering of Widowmakers - Mike Resnick

Naprodukował Mike Resnick klonów swojego bohatera - Jeffersona Nighthawka - i już od tomu drugiego czytelnika przede wszystkim interesował scenariusz, w którym owe klony pracują razem, wespół w zespół. Autor właściwie nie miał wyboru, stąd po kilku latach przerwy od wydania “The Widowmaker Unleashed” przygotował tom czwarty, a w nim poszedł jeszcze dalej: prócz klonów do paczki wejdzie także sam Egzekutor, by osobiście dopilnować rozwoju wydarzeń.

 

“Zgromadzenie Egzekutorów” to kolejna książka Mike’a totalnie wypełniona akcją. Ale jak to często u tego twórcy bywa gdzieś pod tym całym strzelaniem i świetnymi dialogami kryje się coś więcej. Autor po krótkiej przerwie w części trzeciej tu znowu próbuje odrobinę “ruszyć” temat klonowania, a konkretnie tego, co wydarzyć się może “po fakcie”; czyli mowa jest o  ewentualnych relacjach człowieka z jego klonem, a nawet kilkoma. Całość co prawda tym razem wydaje się być nieco naciągana; nie, żeby książka była zła, ale jednak odstaje konkretnie od odcinków poprzednich.

 

Jest tu nieco za dużo przypominania o czym poprzednie odcinki były, i trochę za dużo zbyt prostych rozwiązań. Widać wyraźnie tego samego Resnicka, który onegdaj popełnił absolutnie tragiczny cykl o niejakim Lucyferze Jonesie (kurde balans, to dopiero jest gniot!), gdzie brak naprawdę dobrych pomysłów skutkuje nadmuchaniem fragmentów wypełnionych akcją. Tymczasem czytelnik, szczególnie przy czwartym tomie doskonale już wie, że z Egzekutorem (obojętnie którym, czy też w jakim “wcieleniu”) nikt nie ma szans, więc zamiast soczystych opisów walki chciałoby się nieco lepiej poznać psychikę postaci, która w przeciwieństwie do części fizycznej jest odmienna u każdego z bohaterów.

 

Sytuację ratuje bardzo interesujący początek książki oraz pewne wyjaśnienia dotyczące samego Jeffersona Nighthawka. Wreszcie można dowiedzieć się co tak naprawdę sprawiło, że człowiek ten stał się tak uzdolnionym łowcą nagród. A teraz jeszcze tylko brakuje kolejnego tomu, w którym każdy z noszących to samo DNA bohaterów doczekał się potomka, i będziemy mieli space operę mydlaną… :-)