818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Bernard Cornwell - "Excalibur"

Excalibur - Paweł Korombel, Bernard Cornwell

[wklejone z archiwum sprzed czterech lat]

 

Ostatni tom Kronik Pana Wojny odrobinę odstaje poziomem od dwóch poprzednich. Historia zaczyna się nieco powtarzać – po każdym zwycięstwie przychodzi przegrana, przyjaciel okazuje się zdrajcą… Czytelnik zaczyna odczuwać lekkie zmęczenie konfliktem Brytów z Saksonami, a nieco większe postawą Artura, który nieco zgorzkniał, ale niczego się nie nauczył. Wciąż wierzy w śluby i przysięgi, choć doskonale wie, że w tej wierze jest osamotniony i w chwili zagrożenia i tak zostanie sam, co prawda z najwierniejszymi przyjaciółmi, lecz bez armii.

 

Bohater trylogii, Derfer Cadarn, próbuje czytelnikom tłumaczyć sens owego zachowania, jednakże coraz trudniej przychodzi nam wierzyć w sens dochowywania ślubów w świecie, w którym rządzi zawiść i przemoc. Przez pierwsze dwa tomy cyklu Cornwell ukazywał świat kompletnie inny od tego, który znamy z legend, bez papierowych bohaterów, za to z mocno zarysowanymi postaciami, a każda ma swój cel, i nigdy nie jest nim jakaś abstrakcyjna idea w stylu: zapewnić pokój Brytanii czy dbać o ludność i być sprawiedliwym. Tu, w tomie trzecim, jakby od tego założenia odchodzi, pozwalając, by górę wzięły właśnie idiotyczne idee, zamiast twarda konsekwencja w postępowaniu. Można zrozumieć, że słabe umysły poddadzą się silniejszym, ale że silne postaci stale dochowują słowa danego przed wielu laty, choć od dawna wiadomo, że cała Brytania przez to cierpi i cierpieć będzie? Trudno to przyjąć.

 

Na szczęście mimo to książka wciąż posiada inne cechy, które tak bardzo odróżniają tę trylogię od konkurencyjnych opowieści o tamtych czasach. Świat przedstawiony jest niezwykle brutalny, Merlin i Nimue wciąż szastają sztuczkami na lewo i prawo, oszukując lud i wciskając mu brednie o bóstwach i innych nadprzyrodzonych idiotyzmach, a Derfel ponownie będzie musiał zmierzyć się z licznymi wrogami i poprowadzić armię Artura ku zwycięstwu lub śmierci w chwale.

 

Excalibur
Da Capo 2000