818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Bernard Cornwell - "Pieśń miecza"

Pieśń miecza - Bernard Cornwell

Znowu minęło kilka lat. Uhtred wciąż szczęśliwy ze swoją ostatnią wybranką doczekał się już dwójki dzieci, trzecie jest w drodze. Jednak nie doczekał się możliwości walki o zamek Bebbanburg; związany przysięgą z królem Alfredem spędza czas na granicy Wesseksu i Wschodniej Anglii, walcząc z duńskimi najeźdzcami.

 

“Pieśń miecza” kontynuuje styl znany z “Ostatniego królestwa” i “Panów Północy”, gdzie wojna, śmierć i okrucieństwo są tylko tłem dla wydarzeń o wiele ciekawszych. Polityka prowadzona przez Alfreda oddaje ogromną władzę w ręce dobrze urodzonych idiotów i wycierających usta Bogiem klechów, a Uhtred stale musi zaznaczać swoją obecność pięścią, bowiem z namiestnikami inaczej nie sposób się dogadać. I robi to z ogromny wdziękiem…

 

...i tak naprawdę ten element jest jednym z najlepszych w książce. Poza sporą dawką historii, także tej przez duże “H”, jest “Pieśń miecza” przede wszystkim opowieścią o mężczyźnie, który postępuje tak, jak każdy mężczyzna postępować by chciał. Uhtred ma to szczęście, że żyje w czasach, gdy mu po prostu wolno. Obmierzły paniczyk obraził jego małżonkę? Kara: złamana kość policzkowa i złamany nos. Klakier jednego z pomniejszych władców uderzył małżonkę swojego suwerena, ku wyraźnej uciesze tegoż władcy-sadysty? Kara: prócz złamanego nosa i szczęki połamane obie ręce. I najlepsze: fanatyczny klecha bezmyślnie podburza tłum do dokonania pogromu, nie martwiąc się o konsekwencje, wszak jego ochroni Bóg? Kara: śmierć od miecza Uhtreda w środku kościoła podczas mszy. Sceny mocne, twarde, brutalne, ale bardzo realistyczne, bowiem tak brutalny był tamten czas.

 

Jest Uhtred bezkarny, bo odważny, wierny, lojalny - a przede wszystkim ma znajomości po stronie wroga. Wielu by chciało się go pozbyć, jednak na dworze broni się dzielnie. “Pieśń miecza” jest lekturą o wiele bardziej “osobistą”, niż tomy poprzednie. Bohater jako narrator kreślący słowa w jesieni swego życia w tym tomie znacznie częściej pokazuje siebie w zaawansowanym wieku, rozmyśla o dawnym Uhtredzie i jego czynach, często opowiada z dumą, ale czasem z zastanowieniem: jak można było robić takie rzeczy? I jakim cudem udało mu się dożyć sędziwych lat? Ale także poważniej: jakim jest świat, w którym przyjdzie mu odejść? Czy zamiana bóstw, z którymi można się identyfikować na oddalonego Boga chrześcijan oraz oddanie wszelkiej władzy podejrzanym, słabym psychicznie, okrutnym ludziom w habitach nie skończy się czasem katastrofą?

 

No i końcówka książki także pokazuje, że Bernard Cornwell to nie tylko wielbiciej walki i bitew. Mamy tu prawdziwe, realistycznie tragiczne love story, serce się kraje z bólu na widok tak smutnych, bolesnych wydarzeń. Samo życie. Jak to dobrze, że to nie koniec, że są jeszcze cztery tomy, ta historia chyba nigdy mi się nie znudzi.

 

Sword Song

ERICA 2013