818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Teraz czytam

Rzeka tesknoty (Zemsta i przebaczenie 3)
Elzbieta Kijowska, Heraclon / storybox.pl, Joanna Jax
Cztery łabędzie
Winston Graham
Łaskun
Katarzyna Puzyńska

Forrest Gump w stylu Hakana Nessera, czyli jak poprawić sobie humor

Jedenascie dni w Berlinie - Håkan Nesser

Nie licząc Mankella i Larssona, którzy są niejako poza kategorią, dwóch twórców skandynawskich uważam za lepszych, bardziej utalentowanych od reszty konkurencji: Asę Larsson i Hakana Nessera. O ile na kolejne powieści tej pierwszej czekam i nie mogę się doczekać, tak pan Nesser napisał tego już sporo, i co rusz wychodzi coś nowego. Tym razem w mój czytnik wpadła powieść nie należąca do żadnego większego cyklu, zatytułowana „Jedenaście dni w Berlinie”.

 

Rzecz jest absolutnie świetna. Poznajemy bohatera, młodego Szweda, który po wypadku w dzieciństwie ma spore problemy ze skupieniem, stał się powolniejszy, wiele stracił na zdrowiu, głównie przez uszkodzenie mózgu. Żyje sobie z ojcem, wujem i ciotką, aż nagle na łożu śmierci ojciec mówi mu, że w Berlinie mieszka jego matka, i że musi do tegoż Berlina się udać, by ją odnaleźć i przekazać pewien przedmiot.

 

Istotą lektury jest oczywiście obserwacja zagubionego, ale jednocześnie w pewien nielogiczny sposób odważnego, młodego człowieka, który mocno odstaje od reszty społeczeństwa. Zdaje sobie sprawę z własnej ułomności, ale dzielnie idzie do przodu, i jak łatwo można sobie wyobrazić, jego odmienność, plus obcy kraj, plus obcy język dają nam okazję do całej masy przedziwnych zdarzeń. Przy czym warto dodać, że tym razem Hakan Nesser nie dramatyzuje, nie skupia się na ciemnych odcieniach życia (jak w rewelacyjnej serii o inspektorze Barbarottim chociażby), a wręcz przeciwnie, pokazuje równie realnie, że życie często nie bywa aż tak poważne, jak nam się wydaje.

 

„Jedenaście dni w Berlinie” jest książką dość krzepiącą, przy czym autor umiejętnie bawi się różnego rodzaju nietypowymi zagraniami, trudnymi do wyjaśnienia wydarzeniami, by pokazać nam coś dobrego, coś przyjemnego, coś ciepłego. I choć mam duże problemy z trawieniem pewnego rodzaju literackich sztuczek, czy niewyjaśnionych zdarzeń, tym razem widząc jak mądrze zastosował je autor, i co przez to chciał pokazać wszystko kupuję bez wahania. Po tym pisarzu nigdy bym się nie spodziewał tak uroczej historii. Zdecydowanie polecam.