818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Łukasz Kowalczuk - "TM-SEMIC. Największe komiksowe wydawnictwo lat dziewięćdziesiątych w Polsce"

TM - Semic. Największe komiksowe wydawnictwo lat dziewięćdziesiątych w Polsce - Łukasz Kowalczuk

Jak dowiedziałem się, że wyszła książka dokumentująca istnienie i dorobek wydawnictwa TM-SEMIC nie zastanawiałem się ani sekundy. Znalazłem, zakupiłem, zapłaciłem - w zasadzie dopiero po opłaceniu zamówienia do mnie dotarło, że właśnie wydałem trochę pieniędzy. To jest magia słowa “TM-SEMIC”. Magia nazwisk, których nigdy nie zapomnę: Marcin Rustecki i Arek Wróblewski. Kupowanie ich komiksów było kiedyś praktycznie jedynym sposobem na karmienie swojego wewnętrznego geeka ;)

 

Potem oczekując na listonosza myślałem, że przeczytam i ewentualnie pchnę dalej, innym fanom, znajomym rówieśnikom, którzy podobnie do mnie gdzieś w szafach mają poupychane całkiem sporo produktów wydanych przez tę firmę. Ale nie, chyba jednak nie będę w stanie ot tak, po prostu oddać tej książki innym. Nostalgia, która mnie dopadła okazała się być tak mocną, że książka powędruje prosto na półkę i zostanie ze mną.

 

Jest to nie tylko opowiedziana dokładnie, po kolei historia wydawnictwa, które przyniosło komiks amerykański ze Szwecji do Polski (jak w telenoweli:), ale też całkiem interesująca opowieść o komiksie w ogóle, o “bohaterach w trykotach” i tym, jak byli widziani w naszym kraju nie tylko przez najmłodszych (których TM-SEMIC wychował), ale i tych, którzy za znawców się już wtedy uważali. Jest to historia firmy, która zrobiła tak dużą pracę, że nie nagrodzi jej żaden order i żaden tytuł. Jest to historia firmy, która na trudnym rynku i w spartańskich warunkach pokazała nam piękne rzeczy. Historia jak z ameryki, gdzie wielcy fani startowali od zera - do bohatera.

 

Łukasz Kowalczuk na podstawie własnych doświadczeń oraz zebranych wywiadów i dokumentacji opowiada jak to naprawdę było. Skąd się TM-SEMIC wziął, jak wyglądała praca nad komiksami, gdzie były drukowane, skąd brały się wszystkie różne nietypowe zagrania, jak doszło do powstania stron klubowych i zatrudnienia Arka o setce pseudonimów… zaszokowało mnie, że w momencie startu tenże Arek był zaledwie kilka lat starszy ode mnie, a dawał sobie radę tak genialnie i tak wiele znaczył dla fanów w tamtych czasach, coś niesamowitego.

 

Fajnie, że książka ta powstała. Pewnie nie sprzeda się w jakimś super-nakładzie, ale dobrze, że jest, że jeszcze raz można to przeżyć. Przypomnieć sobie wszystkie dyskusje, zarówno te dające owoce, jak i te jałowe. Na fali sentymentu wydobyłem swoje zbiory z tamtych lat, nie wiem, czy najpierw przypomnieć sobie “Dark Phoenix Sagę”, czy może “Weapon X”? A może zacząć od “Tormentu”? Na wszelki wypadek obok kanapy położę wszystkie trzy, a znając życie po drodze znajdę i kilka innych, godnych przypomnienia :)

 

TM-SEMIC. Największe komiksowe wydawnictwo lat dziewięćdziesiątych w Polsce

Centrala - Mądre komiksy