818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Bernard Cornwell - "The Pagan Lord"

The Pagan Lord: A Novel (The Saxon Stories, #7) - Bernard Cornwell

To póki co ostatnia część cyklu saksońskiego, który Bernardowi Cornwellowi rozrósł się znacznie. Podobno miały być cztery tomy, ten jest siódmy, ósmy właśnie się pisze. Premiera zapowiedziana na październik, rzecz jasna na polską przyjdzie nam poczekać dłużej. To będzie kilka ciężkich miesięcy, tyle wiem już teraz, bo historia Uhtreda z Bebbanburga idealnie trafiła w mój gust i ledwo odłożyłem czytnik, a już mi tej postaci brakuje. Biorąc pod uwagę końcówkę książki oraz tradycyjną dla tego twórcy notkę na końcu wiem jedno: całkiem sporo mógłbym oddać, by móc "The Empty Throne" przeczytać już dziś.

 

Akcja "The Pagan Lord" dzieje się kilka lat po wydarzeniach znanych czytelnikom z "Death of Kings". Synowie Uhtreda są już dorośli, a królewskie bliźnięta-bękarty mają już po osiem lat. Uhtred osiągnął wiek ponad pięćdziesięciu lat, czyli wiek wręcz sędziwy, a jednak wciąż tkwi w siodle i marzy o kolejnych murach zbudowanych z tarcz. Rzecz jasna gębę ma tak samo niewyparzoną, jak zawsze, a świadomość, że bez niego Wessex i Mercia nie mają żadnych szans przeciwko Duńczykom powoduje, że pozwala sobie na wiele. Czasem na zbyt wiele, o czym w "The Pagan Lord" kolejny raz będzie mógł się przekonać.

 

Tytuł książki wyraźnie sugeruje kierunek, ku któremu podążą przygody Uhtreda. I daję słowo, przygoda ta jest rozpisana wspaniale; chyba odważę się na otwarte stwierdzenie, że tom siódmy cyklu jest tomem najlepszym. Autor zbudował tak mocną więź między bohaterami a czytelnikiem, że niewiele trzeba, aby być zadowolonym z lektury. A jednak Bernard Corwell przyszykował tu tak wspaniałe dania, że uczta jest po prostu nieziemska. Dodatkowym plusem jest bardzo udane pokazanie relacji Uhtreda z synami, gdzie kolejny raz widać, jak zwykłym, normalnym człowiekiem jest bohater cyklu. Uhtred potrafi być tak samo człowiekiem przewidującym, zmyślnym, świadomym, jak i beznadziejnym głupcem. Dlatego tak dobrze się o nim czyta już siódmą książkę - bo pominąwszy umiejętność odpowiedniego ustawiania bitwy jest człowiekiem idealnie przeciętnym, popełniającym liczne błędy, trudno się z nim nie identyfikować.

 

Świetna saga. Nie powiem, że lepsza od Kronik Pana Wojny, bo jak już wspominałem przy okazji innego tomu Uhtred pod wieloma względami przypomina Derfla. Derfel jednak nie był aż tak arogancki, dumny, pewny siebie, butny - a przede wszystkim Derfel nie był zatwardziałym poganinem wśród chrześcijan, dostosował się, trzymał swoje myśli na temat wiary dla siebie. A Uhtred? Ten to ma gadane, żaden klecha z nim nie zadrze! Było kilku, którzy próbowali i... cóż, poznali smak męczeńskiej śmierci. Świetny obraz świata z przełomu IX i X wieku, pokaz jak chrześcijaństwo posuwało się na północ wyspy, co ze sobą przyniosło i jak w zasadzie chrystianizacja się odbywała.

 

Byle do października.