818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Robert J. Sawyer - "Calculating God"

Calculating God - Robert J. Sawyer

Robert J. Sawyer we wszystkich książkach, które czytałem, zadawał pytania dotyczące tego, co jest niepojęte dla naszego rozumu. Zawsze zdawał się być tym, który stoi twardo na ziemi, ale w żadnym wypadku nie jest zamknięty na mistycyzm. Często to zjawisko krytykuje, owszem, ale ludzka działalność tłumaczona mistycyzmem wszelkiego rodzaju w większości wypadków na krytykę zasługuje, stąd także i w "Calculating God" znajdziemy maniaków, którzy głęboko wierzą w to, że świat powstał sześć tysięcy lat temu, jego kreacja trwała 6 dni, wszelkiego rodzaju skamieniałości to bujda środowisk naukowych, a klinika aborcyjna najlepiej wygląda jako lej po bombie.

 

Razem z autorem badaliśmy kwestię istnienia duszy ("Eksperyment terminalny"), zajmowaliśmy się także dywagacjami na temat: po co człowiekowi w ogóle religia, skąd ta potrzeba ("Neandertalska paralaksa" m.in.). Przyszedł jednak czas na dużo bardziej dosłowne podejście do tematu Boga - kim, lub też czym on (ona, ono) w ogóle jest? Sawyerowi nie brakuje wyobraźni do tworzenia zadziwiających hipotez, a sama opowieść zaczyna się jak u Hitchcocka, od prawie że trzęsienia ziemi…

 

Do paleontologa pracującego w Royal Ontario Museum w Toronto przychodzi… Obcy. Także paleontolog, którego nic nie interesuje tak bardzo, jak skamieliny wszelkiego rodzaju. Sawyer z typową dla siebie swobodą człowieka pozbawionego kompleksów tworzy wizję Kontaktu, zupełnie oddzielając ją od tego, co znamy z literatury SF. Tu Kontakt nie jest spowodowany chęcią poznania innych inteligentnych form życia - tu ma o wiele bardziej istotny cel - wymianę informacji. Obcy, przedstawiający się jako Hollus, opowiada bohaterowi o Masowych Wymieraniach. Okazuje się, że nie tylko na Ziemi mieliśmy do czynienia z takim zjawiskiem już pięć razy, ale na każdej planecie, na której istnieje życie. A to nie wszystko - każdy z tych procesów rozgrywał się dokładnie w tym samym czasie na wszystkich planetach!

 

Obcy nie mają wątpliwości - wszystko jest dziełem siły wyższej, którą dla wygody nazywają Bogiem. Jednak Obcy, w widoczny sposób mądrzejsi od ludzi, nie dodali całej zbędnej otoczki religijnej, gdzie mamy milion wzajemnie wykluczających się zasad, budzących wyraz politowania na twarzach każdego, kto ma choć odrobinę otwarty umysł. O tym jak Bóg wygląda według innych ras, o tym, jak wyglądają i funkcjonują same owe rasy, o genetyce, o prawdopodobieństwie, o przypadku, o kreacji oraz - przede wszystkim - o konieczności pogodzenia się z własną śmiertelnością - o tych kwestiach opowiada "Calculating God". Jest tu tak dużo fizyki, ale przedstawionej tak doskonale, tak łatwo, banalnie wręcz, że chyba nie znajdzie się czytelnik, który po lekturze w znaczący sposób nie zwiększy zasobu swojej wiedzy. A przy tym, jak zwykle u Sawyera, będzie bawił się świetnie.

 

Jasne, że końcówka książki jest także bardzo typowa dla autora. Znowu mamy coś na kształt wielkiego pokazu sztucznych ogni, wielkiego WOW, ale - znowu jak zwykle - nic a nic to nie przeszkadza w odbiorze całości. Książka jest bardzo inspirująca, zmusza do myślenia, i robi to z wdziękiem. Nie zliczę ile razy zamykałem czytnik i rozmawiałem sam ze sobą, kompletnie nieświadomy otoczenia, całkowicie pochłonięty wizją i pomysłami pisarza. Kurczę, chyba nawet światopogląd mi się po "Calculating God" nieco zmienił. A to dopiero jest wartość :)