818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Robert Galbraith - "Jedwabnik"

Jedwabnik - Robert Galbraith, Anna Gralak

Pomiędzy "Jedwabnikiem" i "Wołaniem kukułki" można spokojnie postawić znak równości. Obie powieści w taki sam sposób potrafią czytelnika zabawić, jak i rozczarować; choć chwilami obiecujące ostatecznie okazują się co najwyżej przeciętne, gdy porównać je z kryminałami innych, znacznie lepszych twórców.

 

Co jest dobre? Dobrzy są bohaterowie, szczególnie relacja na linii szef - pracowniczka, czyli jak Cormoran Strike postępuje względem Robin, nad książką cały czas tkwi jedno pytanie, to samo, co poprzednio: czy z tego wyniknie coś więcej? Nasz detektyw teraz jest sławny, nie narzeka na brak zleceń, Robin natomiast spełnia się w swojej roli i czuje tak dobrze, że zaczynają narastać konflikty między nią a narzeczonym.

 

Co jeszcze jest dobre? Świat pisarzy. Ponieważ powieść rozgrywa się w tym właśnie świecie, autorka rewelacyjnie dokonuje prześwietlenia zamkniętego środowiska będącego niczym innym jak towarzystwem własnej adoracji. Wiecie, jak to jest, najpierw opowiadanie, potem powieść, wreszcie zaproszenia na polowania, bankiety, wizyty w zakładach pracy, może jakiś romans który można przedstawić jako gwałt lub małżeństwo ze znanym telewizyjnym stylistą... Można się ubawić, obserwując postaci tak bardzo pełne miłości do samego siebie, to czyta się nieźle, autorka nie ma litości. A najlepsze jest to, że nie tyle wyśmiewa to środowisko, co po prostu je przedstawia bez ozdobników, i wśród pełnych miłości własnej ludzi znajdziemy interesujące postaci.

 

Co zatem jest problemem? Dokładnie to samo, co w "Wołaniu kukułki", czyli sama zbrodnia. Tym razem malownicza wręcz, ale nie ma się wrażenia, że przesadzona, ze względu na równie malownicze środowisko literatów. Jednak proces dochodzenia do sedna sprawy nie potrafił zdobyć mojej uwagi, całość opisana jest w sposób wywołujący zdrowy sen. Sytuacji nie pomaga, że policja znowu przedstawiona jest jako grupa osób wybitnie ograniczonych intelektualnie, i co tylko dobrego wychodzi z samych postaci (żona zaginionego pisarza, jego chora córka, brat Strike'a, nowa kochanka) to zostaje popsute w zbyt rozwlekłym docieraniu do prawdy. Nie pomaga także druga kwestia - gdy już przebrniemy przez te wszystkie nadmiernie rozbudowane opisy nie ma nagrody w postaci zadowolenia, że czytelnik prawidłowo przewidział kto jest mordercą. Bo samo wyjaśnienie przypomina iluzję wyciągania królika z kapelusza - Strike po prostu oznajmia Robin, że wie kto jest mordercą, i tyle. Zostaje tylko doczytać kto faktycznie nim jest, a potem wziąć na klatę słabość intrygi.

 

Zatem ponownie: wciąż jestem ciekaw jak będzie rozwijała się relacja między bohaterami, i z tego powodu na pewno sięgnę po tom kolejny. Ale nie powiem, żebym jakoś specjalnie niecierpliwie czekał, tak przedstawione zagadki kryminalne to wybitnie mi nie pasują.

 

The Silkworm

Wydawnictwo Dolnośląskie 2014