818 Obserwatorzy
30 Obserwuję
pablos

Pablos czytelnik

Manel Loureiro - "Apokalipsa Z. Początek końca"

Apokalipsa Z: Początek końca - Manel Loureiro

Zawsze powtarzam, że nic nie może wiecznie trwać. Zatem jestem tylko trochę zdziwiony, że oto trafiłem na cykl o zombie-apokalipsie, który mi nie podszedł, i którego nie zaliczę, poprzestając na dobrnięciu do końca tomu pierwszego. Choć w gruncie rzeczy samej powieści nie mogę zarzucić zbyt wiele, to w zalewie doskonałej literatury poświęconej tematowi wybieram innych twórców. Z naciskiem na genialnego Maksa Brooksa i przesympatyczną Rhiannon Frater.

 

Nie podoba mi się narracja pierwszoosobowa w formie bloga, a potem, gdy już zabrakło internetu i prądu - dziennika. Czuć tu nudę, choć wpisy (posty) są krótkie, w zamierzeniu dynamiczne, to jednak brak dialogów i większej ilości postaci jest dla mnie problemem. Co prawda jest kot Lukullus, ale on nie potrafi mówić.

 

Z drugiej strony sam fakt bycia samotnym, ostatnim, kompletnie otoczonym przez hordy nieumarłych opisany jest dość ciekawie. Natychmiast pojawiły mi się skojarzenia z dobrymi grami, jak chociażby Don't Starve czy Darkwood, gdzie liczy się jak długo uda się przeżyć, nim nadejdzie nieuchronny zgon. Z tym, że w powieści bohater nie umrze, jasna sprawa. Ale klimat bywa chwilami fajny.

 

Jak na zombie-apokalipsę przystało, mamy tu pełną gamę zachowań oraz dramatów, mających czytelnika uderzyć prosto między oczy. Są zatem ludzi dobrzy, ale i źli. Są okropne wydarzenia, niemowlęta zamienione w zombie, wyjące z głodu, przebywające tuż obok swoich rodziców z odstrzelonymi głowami... Ale to wszystko już było, dla fana tematu to żadne nowości.

 

Dopiero pod koniec książki tak naprawdę zaczyna się coś dziać, pojawiają się nowi bohaterowie. Nie powiem, że "Początek końca" to słaba książka, nic z tych rzeczy. Ale nawet tym, którzy dopiero za tematykę zombie-apokalipsy zamierzają się zabrać szczerze doradzę, by zaczęli od trylogii Rhiannon Frater, napisanej z polotem, przedstawiającą o wiele ciekawsze postaci. Albo od razu, z grubej rury, można sięgnąć po "World War Z" i temat nie tylko poznać, ale i w sumie go wyczerpać. "Apokalipsa Z" jest o wiele mniej wyrazista, nie dysponuje niczym, czego ktoś inny nie opisałby lepiej.

 

Apocalipsis Z: El principio del fin

Muza 2013